Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parenting. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parenting. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Jedna z rzeczy, której nauczyło mnie macierzyństwo

Zanim zostałam mamą naprawdę niewiele wiedziałam o dzieciach. A jeśli mam być z Wami zupełnie szczera, to nie wiedziałam kompletnie nic! Niestety, jak to często bywa w takich przypadkach, uważałam, że jest zupełnie na odwrót i znam się  na tyle, by wydawać sądy lub opinie. W końcu przez miesiąc pracowałam w żłobku na zastępstwie w wakacje, moja kuzynka miała dziecko, no i oczywiście moja rodzina opowiadała mi, co to ja umiałam i w jakim wieku. Uzbrojona w taki zastęp wiedzy, czułam się gotowa by oceniać osoby, które już matkami zostały...

poniedziałek, 5 marca 2018

"Z takim imieniem koledzy na pewno będą się z niego śmiać"

Kiedy byłam jeszcze niepewną i mocno zagubioną ciężarówką z coraz pokaźniejszym brzuchem, z wielką ochotą dołączałam do wszelakich grup dla mam. Miałam nadzieję zdobyć tam wiedzę "z życia wziętą", rady, uzyskać pomoc, dowiedzieć się jak ugryźć to całe macierzyństwo. Całymi dniami czytałam dyskusje na wszelkie tematy, próbując jak najwięcej zapamiętać na przyszłość i wyrobić sobie własne zdanie. Myślałam, że takie internetowe społeczności istnieją by sobie pomagać lub doradzać, by młoda mama miała gdzie się zwrócić w razie problemu. Okazało się, że bardzo sie myliłam, wtedy jednak tego jeszcze nie dostrzegałam.

piątek, 23 lutego 2018

Zimo, sio!

Odkąd tylko pamiętam nienawidzę zimy... A niestety w Polsce zima trwa wyjątkowo długo. Czasem odnoszę wrażenie, że ciągnie się przez pół roku!

Nienawidzę tego długiego ubierania się przed wyjściem na dwór. Czapek elektryzujących włosy, duszących szalików, grubych kurtek. Od zawsze jestem strasznym zmarźluchem, więc wychodząc na dwór wyglądam jak okrągły bałwanek, przyzdobiony mnóstwem niepasująch do siebie elementów, byle tylko było mi cieplej. Zimą nie potrafię wyglądać pięknie, jestem bardziej jak cebula z warstwami, która próbuje jakoś przetrwać do wiosny i nieustannie wypatruje jej pierwszych oznak.
Teraz, gdy mam male dziecko muszę ubierać także je. Pocę się w kurtce i czapce, wciskając Julkę w kombinezon i próbując jej zawiązać czapkę pod szyją, z nadzieją że nic nie przeszkodzi nam w jak najszybszym wyjściu (mamy wiedząc o czym mówię). A gdy juz uda nam się wydostać z domu, spacerujemy niczym dwa bałwanki, pociągając nosem i marząc o lecie...

środa, 21 lutego 2018

Recenzja wózka Cybex Iris M-Air

Wybór wózka wydawał mi się zawsze czymś banalnie prostym. Uważałam, że wystarczy wziąć jakikolwiek model w korzystnej cenie i gotowe. Gondoli nie wybierałam, dostałam od kuzynki po jej dziecku wózek 3w1. Bardzo się cieszyłam, że odszedł mi tak poważny wydatek, szczególnie, że w tamtej chwili nie mieliśmy zbyt wiele pieniędzy. Było to Espiro, które pomimo kilku mankamentów (w większości wykinających z tego, że wózek miał już swoje lata) sprawdziło nam się dobrze.
Kiedy Julka usiadła nadszedł czas na zmiane wózka głębokiego na spacerowy. Mieliśmy jeden od kompletu, jednak był bardzo ciężki i nieporęczny, a do tego hamulec słabo działał i Julka w nim jakoś dziwnie siedziała. Postanowiłam kupić coś lekkiego i taniego. Wybrałam model polskiej firmy Lionelo Emma, jednak ostatecznie jeździliśmy w nim tylko miesiąc. Wtedy dowiedziałam się, że wybór wózka nie jest tak prosty i nie warto brać byleczego w ciemno.

wtorek, 23 stycznia 2018

Najpopularniejsze wpisy z 2017r

Styczeń to niezmiennie czas wszelkich podsumowań. Podzieliłam się już z Wami zmianami jakie wprowadził w moim życiu rok 2017 (>TUTAJ<), teraz przyszła kolej na blogowe podsumowanie ubiegłego roku, czyli jakie wpisy były przez was najchętniej czytane :)

piątek, 19 stycznia 2018

10 miesiąc

Moja córeczka skończyła już 10 miesięcy. Jeszcze tylko dwa i będzie roczek. Nie ma co kolejny raz pisać i dziwić się jak to szybko czas leci, jednak każdego dnia zastanawiam się KIEDY?! Kiedy to się stało? Kiedy ona tak urosła?!

sobota, 13 stycznia 2018

2017- jaki był ten rok?

Witam Was kochani w Roku 2018!!
Witam Was po miesięcznej nieobecności. Nie wiem jak często tu będę, nie wiem na ile regularnie. Ale wiem, że nie chcę zostawić bloga na pastwę zapomnienia, więc postaram się znaleźć czas, by dalej pisać. Przyznam, że nie jest łatwo. Od jakiegoś czasu za sukces uważam umycie włosów czy podłogi w kuchni, a o jakiejkolwiek wolnej minucie mogę właściwie zapomnieć. Mój mały aniołek nie daje mi ani chwili spokoju, ani nie sypia w dzień, więc ciężko jest wygospodarować wolny czas. Nie o tym jednak chciałam dziś pisać.

piątek, 8 grudnia 2017

Kiedy moje dziecko w końcu to zrobi?

Każde dziecko rozwija się w swoim tempie- to zdanie każdy rodzic słyszał pewnie ze 100 razy. Powtarzane wiele razy mocno wyryło się w pamięci, tak samo jak to, aby nie przyspieszać na siłę rozwoju naszej pociechy. Wiadomo jednak, że rozpiera nas ogromna duma, gdy widzimy jak maluch uczy się nowych rzeczy. Jest to zupełnie naturalne.Tak samo, jak naturalne są nasze obawy, gdy widzimy, że czegoś wciąż nie robi, mimo iż dziecko koleżanki w tym wieku już to potrafiło.
Tak, tak, wszyscy wiemy, że nie powinno się porównywać dzieci, ale powiedzcie mi szczerze czy naprawdę nigdy wam się to nie zdarzyło? Mi owszem. Co chwila przyłapuję się na zastanawianiu się co Jula powinna już umieć. Szczególnie łatwo o porównania w dobie internetu, gdzie na wszelkich grupach i forach widzimy setki mamuś chwalących się zdolnymi pociechami.

środa, 4 października 2017

Dobra organizacja, a macierzyństwo

Szczerze podziwiam osoby, które mają więcej niż jedno dziecko i są w stanie wszystko pogodzić. Naprawdę, ogromny szacun i ukłon w Waszą stronę. Nie wiem jak to robicie, czy macie jakieś nadprzyrodzone zdolności, nie jestem pewna jak to jest w ogóle możliwe. Jakim cudem jesteście w stanie zaprowadzić jedno do przedszkola, przygotować mu śniadanie, z tego przedszkola odebrać, zrobić obiad dla całej rodziny, zakupy, zaliczyć spacer, posprzątać, zabawiać malucha, przy którym jest też ogrom pracy... Podobno im więcej się ma zajęć, tym łatwiej wszystko zorganizować. Coś w tym jest, jednak nie wiem do jakiego stopnia. Im więcej mam do zrobienia, tym bardziej przestawiam się na tryb zadaniowy. Lista "to do" w rękę i do przodu. Mimo to się nie wyrabiam, dlatego nie wiem, jak wy to robicie... Może zdradzicie mi jakiś sposób?

poniedziałek, 25 września 2017

BLW - Nasze początki

Niedawno rozpoczęła się dla nas nowa przygoda, pełna odkryć, zabawy i bałaganu. Mowa oczywiście o rozszerzaniu diety. Już kilka miesięcy temu postanowiłam czekać z tym do 6 miesiąca oraz spróbować metody BLW. Odrobiłam zadanie domowe, przeczytałam cały internet, dołączyłam do mnóstwa grup na temat BLW, kupiłam i przeczytałam nawet odpowiednią książkę, rozmawiałam z dietetykiem i tak oto, ubrana z pokaźny zasób wiedzy podjęłam się nowego zadania.

piątek, 22 września 2017

Wyprawkowe hity i kity - pierwsze półrocze

Przyszłe mamy są stale zasypywane milionem gadżetów, które muszą koniecznie mieć. Producenci prześcigają się w wciskaniu nabuzowanym hormonami kobietom dosłownie wszystkiego. A jak wiadomo, każda mama chce dla swojego dziecka najlepiej i niczego mu nie odmówi... Kupuje każdy z tych niezbędnych gadżetów, oczami wyobraźni widząc, jak bardzo ułatwia jej to życie. Dziecko się rodzi, wyprawka jest gotowa, szkoda tylko, że połowę rzeczy, z każdym miesiącem przykrywa coraz grubsza warstwa kurzu...

poniedziałek, 11 września 2017

Napisane na kolanie...


Od wielu lat to planowałam. Najpierw zupełnie inaczej, potem pomysł nabrał konkretnych kształtów. Odnalazłam niewyczerpane pokłady motywacji i wzięłam się za realizowanie swojej pasji. Brzuszek powoli rósł, a ja poświęcałam każdą wolną chwilę swojemu drugiemu dziecku. Dbałam o niego, poprawiałam i pielęgnowałam. Patrzyłam jak się rozwija i uczyniłam go swoim własnym miejscem. Potem urodziła się moja córka. Każdy dzień wypełniał jej niemowlęcy zapach, jej małe usteczka wczepione w moją pierś. Wszystko się zmieniło, choć z początku ciągle śpiący noworodek nie zajmował mojego całego czasu. Podczas kilkugodzinnych drzemek, zasiadałam przed laptopem z kubkiem zbożowej kawy i dzieliłam się wszystkim tym, co mnie spotkało. Ponownie przeżywałam pojawienie się na świecie tej blond włosej istotki, pierwsze wspólne dni, swoje obawy i radości. Bardzo szybko ten słodki noworodek zmienił się w całkiem rozgarniętego bobasa, który sobą szczelnie wypełnił każdą sekundę mojego życia.

sobota, 9 września 2017

Macierzyństwo- oczekiwania vs. rzeczywistość

Wróć myślami do chwil, kiedy byliście tylko ty, mąż i brzuszek. Pewnie czułaś niepewność, obawy, a także radość. W głowie roiło się mnóstwo planów i wyobrażeń o tym, jak będzie wyglądać wasze życie, gdy maluch pojawi się na świecie. Oczekiwań odnośnie tego jakie będzie wasze dziecko i jakimi będziecie rodzicami.
Ja miałam mnóstwo wizji.Wyobrażałam sobie, że od urodzenia Julka będzie spać sama, we własnym łóżeczku. Sądziłam także, że przez najbliższe parę lat nie prześpię ani jednej nocy, więc w ciąży próbowałam wyspać się na zapas. Wyobrażałam sobie, że nie będę miała czasu nawet zjeść, czy napić się ciepłej kawy. Byłam także przekonana, że z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej, łatwiej i będę miała coraz więcej wolnego czasu. Moje poglądy kształtowały opowieści innych ludzi, historie i memy internetowe, oraz blogerki parentingowe. Myślałam sobie, że od początku będę uczyć małą spania przy hałasie, nie noszenia na rękach oraz nie bawienia się przedmiotami nie służącymi do zabawy... Rzeczywistość jednak bardzo mnie zaskoczyła...

sobota, 2 września 2017

Jak nie oszaleć, siedząc z dzieckiem w domu?

Rozpoczyna się właśnie rok szkolny, więc część dzieciaczków wybywa w świat na część dnia. Czy to do szkoły, czy przedszkola czy jeszcze żłobka. Jednak rodziców mniejszych pociech czekają kolejne miesiące spędzone w mieszkaniu, w towarzystwie malucha. Idzie jesień, potem zima... nawet pracując idzie w tym czasie zwariować! Jak więc nie oszaleć siedząc w domu?

wtorek, 29 sierpnia 2017

Czy ty również jesteś nieodpowiedzialną matką?

Nie wiem jak wy, ale ja coraz częściej odnoszę wrażenie, że według niektórych powinnam zamknąć się sama w mieszkaniu i z niego nie wychodzić. W końcu, skoro jestem matką i siedzę z dzieckiem w domu, to właśnie to powinnam robić, prawda? I to najlepiej sama, umęczona, w końcu to dla dobra malucha!

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Ludzie o dobrym sercu, którymi możemy być my

Odkąd zaszłam w ciążę mam straszny problem z czytaniem książek. O swoim błogosławionym stanie dowiedziałam się kończąc pozycję S. Kinga, które w tamtym czasie pochłaniałam nałogowo. Niestety, dotarcie do ostatniej strony stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie. Myślałam tylko o nowej sytuacji w jakiej się znalazłam i o malutkim życiu, które się we mnie rozwija. Ale w końcu udało się. Przez kolejne kilka miesięcy nawet nie tknęłam żadnej powieści, a czas wypełniłam czytając blogi parentingowe i fora dla mam, starając się jak najlepiej przygotować do roli rodzica. Skrupulatnie odrabiałam zadania domowe, ale gdy próbowałam przeczytać jakąś książkę, okazało się, że nie potrafię się skupić. Każde zdanie czytałam po kilka razy, by dotarł do mnie jego sens, a po 20 stronach, byłam już tak zmęczona, że mój mózg całkowicie odmawiał posłuszeństwa.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Jak długo pamięta się ból porodowy?

Pamiętam słowa, które powiedziałam mojej położnej podczas porodu. Między jednym skurczem a drugim, kiedy krzyczałam, wyłam z bólu i prosiłam o śmierć stwierdziłam, że "trzeba być chorą psychicznie masochistką, żeby się zdecydować na to drugi raz!". Powtarzałam to zdanie kilkukrotnie nie mogąc kompletnie zrozumieć jakim cudem ktoś, kto już raz przeżył taki ból, mógł w ogóle pomyśleć o drugim dziecku. Ja jestem usprawiedliwiona za przypadek mojej pierworodnej, ponieważ nie miałam pojęcia czego się spodziewać, ani na co ja się w ogóle piszę. Ale te kobiety, które już wcześniej to przeżyły? Jak to w ogóle jest możliwe?

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Matka musi dać radę

Kilka godzin po porodzie kobieta opuszcza porodówkę i zostaje przenoszona na salę. Przywożą jej torby z rzeczami, noworodka w tym śmiesznym, jeżdżącym pojemniku (ktoś mnie uświadomi jak to się nazywa?!), zostawiają dwie tabletki paracetamolu na szafce i odchodzą ze słowami: "w razie czego proszę iść do dyżurki". Właśnie, ale właściwie w razie konkretnie CZEGO? Ja np. zastanawiałam się czy mam iść do pielęgniarek zapytać, czy mogę w ogóle wziąć Julkę na ręce. Myślałam, że ktoś mi pokaże jak mam ją podnieść czy przewinąć. Ale była noc, dyżurka znajdowała się na drugim końcu oddziału, a ja doszłam do wniosku, że w końcu jestem już matką, a to jest moje dziecko, więc muszę dać sobie radę.

piątek, 28 lipca 2017

Depresja poporodowa- trzeba o tym mówić!

Wróćcie myślami do pierwszych dni po porodzie. Jak się wtedy czułyście? Szczęśliwe, spełnione? A może zagubione, przytłoczone, przerażone i nie wiadomo dlaczego smutne? Wszystko na raz? Możliwe, że dopadł was baby blues.
Pewnie większość już słyszała to określenie. Niestety, często mylnie jest ono utożsamiane z depresją poporodową.

środa, 26 lipca 2017

''Młoda, w dodatku z jednym dzieckiem- co ona może wiedzieć?''

Spotkała się któraś z was z podobną opinią? Mnie niestety zdarza się to dość często. Wśród ciotek, babek które odchowały swoje pociechy całe lata temu, ale także wśród kobiet które zdecydowały się na dziecko później niż ja lub mają ich więcej niż jedno. I tu niestety żadne tłumaczenia i argumenty nie pomagają. W końcu co może o niemowlaku wiedzieć 22-letnia matka 4-miesięcznej córeczki? Pewnie nie wiele... A jeśli robi coś inaczej niż te wszystkie "doświadczone", to zapewne ona robi źle, no bo jakżeby to inaczej?

Recent Posts

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.